| ||||||||||||||||||
| ||||||||||||||||||
|
| Srokacz.pl Serwis każdego hodowcy królików |
Humor |
|
|
HumorJedzie kobieta taksówką, po dotarciu na miejsce przeznaczenia mówi kierowcy, że nie ma pieniędzy. Kierowca spokojnie rusza, jedzie za miasto i zatrzymuje się na małej polance. Wysiada z samochodu, podchodzi do bagażnika i wyciąga wielki koc. Przestraszona kobieta mówi: - Proszę pana, niech pan mi nic nie robi, ja mam męża i dzieci! A kierowca spokojnie odpowiada: - A ja mam 40 królików, rwij trawę. * * *
Reklama:
Niedźwiedź zakazał w lesie się załatwiać. Ale pewnego dnia srokacz był w samym jego środku i nagle mu się strasznie zachciało. Nie wie co zrobić ale jednak musiał, więc się załatwił. Ale słychać, że niedźwiedź idzie. Więc wiele nie myśląc wziął i ukrył kupę w łapkach. Przychodzi niedźwiedź i pyta: - Ej, Srokacz, a co ty tam trzymasz w tych łapkach? - Nic takiego, motylka... - Pokaż go tu. - mówi niedźwiedź. Srokacz otwiera łapki i powiada: - Ale świntuch! Aaaaleee kupę nawalił !!! * * *
Niedźwiadek kupił motorek. Zadowolony jedzie przez las i spotkał srokacza. Pyta się: - Ty srokacz chcesz się przejechać? - No pewnie. - Wsiadaj. Jadą przez las 40 na godzinę, 50, 60. Nagle niedźwiadek poczuł mocny uścisk i mokro. Pyta się: - Ty srokacz, zlałeś się ze strachu? Na to srokacz ze spuszczona głową. - Tak, zlałem się. Jechałeś bardzo szybko i się bałem. Srokacz postanowił się odegrać. Zapożyczył się i kupił szybszy motorek. Szukał niedźwiadka. W końcu szczęśliwy znalazł. I pyta się: - Ty niedźwiedź chcesz się przejechać? - No pewnie. Jadą przez las 40 na godzinę 50, 60, 70, 80. Nagle srokacz poczuł mocny uścisk i mokro. Szczęśliwy pyta się niedźwiadka: - Ty niedźwiedź, zlałeś się ze strachu? Na to niedźwiadek ze spuszczoną głową: - Tak, zlałem się. Jechałeś bardzo szybko i się bałem. Srokacz szczęśliwy odpowiada. - No to się zaraz zesrasz, bo nie mogę dosięgnąć do hamulca. * * *
Dwaj przyjaciele - srokacz i niedźwiedź jada pociągiem. Niedźwiedź widząc konduktora przypomniał sobie, że nie kupił biletu. Uradzili wiec, że srokacz da niedźwiedziowi swój bilet, a niedźwiedź weźmie srokacza do łapy i wystawi za okno - tak żeby kanar nie widział, że trzyma srokacza. Po chwili wchodzi kanar i mówi: - Bilety do kontroli - Proszę - niedźwiedź podaje bilet srokacza. - A co tam misiu za oknem trzymasz? - Aaaa, teraz już nic! - mówi niedźwiedź i pokazuje pusta łapę. * * *
Reklama:
Jedzie srokacz z niedźwiedziem na jeden bilet i przychodzi kanar. Na to niedźwiedź schował srokacza do kieszeni w marynarce i pokazuje bilet. Kanar się pyta: - A co pan tam trzyma w kieszeni marynarki? Niedźwiedź uderza się w pierś, wyciąga spłaszczonego srokacza i mówi: - Zdjęcie kolegi. * * *
Idzie srokacz przez las i tak sobie na głos śpiewa: - Pomylony Misiu, pomylony Misiu... Nagle z za drzewa wychodzi Misiu, groźnie zagląda na srokacza i pyta: - Co tam śpiewasz sobie?! Srokacz bez chwili wahania śpiewa dalej... - Pomyliło mi się... pomyliło mi się... * * *
Miś, srokacz, wilk i lis grają w karty. Lis oszukuje. Po pewnym czasie niedźwiedź wstaje i mówi: - Ktoś tu oszukuje! Nie będę pokazywał palcem, ale jak strzelę w ten rudy pysk... * * *
Reklama:
Na polanie w lesie pasą się krowy. Nagle zza drzewa wychodzi srokacz i mówi: - Witam szanowne króweczki! Czy jest może między paniami jakiś cwaniaczek? - Nieee - odpowiedziały zdziwione krowy. - No to zrzuteczka po 5 złotych! Na drugi dzień sytuacja się powtarza. Zdenerwowane krowy wysłały delegację do lisa. - Ty lis, srokacz wyłudza od nas gotówkę, chodź i zagraj dla nas cwaniaczka. Lis się zgodził. Trzeciego dnia krowy znów pasą się na polanie. Przychodzi srokacz: - Witam szanowne panie. Czy jest pomiędzy paniami jakiś cwaniaczek? Lis wstaje i mówi: - Jestem, a co mały? W tym momencie zza drzew wychodzi niedźwiedź. - A nic, krówki jak zwykle po "piątalu", a cwaniaczek 15! * * *
Miś otworzył sklep wielobranżowy. Można w nim znaleźć wszystko czego dusza zapragnie (towar oczywiście pierwszej jakości). Pewnego razu do sklepu przychodzi srokacz i pyta: - Czy są zgnite marchewki? Na to miś: - W tym sklepie jest tylko świeży towar, nie ma nic starego, ani zgniłego. Srokacz poszedł. Jednak następnego dnia przychodzi znów i pyta: - Czy są zgnite marchewki? Miś się wkurzył opieprzył srokacza i wywalił ze sklepu. Jednak myśli sobie: "ten srokacz nie da mi spokoju dopóki nie załatwię mu tych marchewek". Następnego dnia srokacz znów przychodzi i pyta: - Czy są zgnite marchewki? Na to miś: - Wiesz srokacz to w zasadzie jest porządny sklep i nie ma tu zgnitych marchewek, ale specjalnie dla ciebie załatwiłem kilka. Tak, są zgnite marchewki. A srokacz na to wyjmuje legitymacje i mówi: - Kontrola, Sanepid. * * *
Idzie srokacz przez las i śpiewa na całe gardło: - Dżam-bulajaaa! Dżam-bulajaaa! Usłyszał to wilk i doskakując do srokacza powiedział: - Przestań skrzeczeć , bo ci zęby wybiję! Następnego dnia srokacz znów idzie lasem i śpiewa: - Dżam-bulajaaa! Dżam-bulajaaa! Doskakuje do niego wilk i szczerząc zęby gada: - Przestań skrzeczeć, bo ci zęby wybiję! Trzeciego dnia srokacz znów śpiewa: - Dżam-bulajaaa! Dżam-bulajaaa! Wkurzony wilk wyskakuje zza krzaka i wali srokacza prosto w mordę Srokacz podnosi się z gleby, otrzepuje się i zbiera ząbki porozrzucane po ziemi. Wkłada je między łapy i grzechocząc nimi śpiewa: - La kuka ra-cza! La kuka ra-cza! * * *
Reklama:
Idzie srokacz lasem, patrzy a na dróżce leży podkowa. Podnosi ją, odwraca na drugą stronę, a tam... koń! * * * Lew, król zwierząt postanowił znać wagę wszystkich zwierząt. Wydał rozporządzenie, że wszystkie zwierzaki mają się zważyć, później przyjść do niego i podać mu swój ciężar. Przychodzi sarenka: - Ile ważysz? - pyta lew. - 50 kilogramów - mówi sarenka. - W porządku. Przychodzi wiewiórka. - Ważę 2 kg - powiada wiewiórka. - Dobrze, zanotowałem - mówi lew. Przyszło dużo zwierząt. W końcu przybył srokacz. - Ile ważysz srokaczu? - pyta lew. - 20 kg. - Bez żartów srokaczu! - krzyczy lew. - 20 kg. - Srokaczu, nie żartuj, ile naprawdę ważysz? - 20 kg. - Srokaczu, bez jaj! Ile ważysz? - A... bez jaj to 7 kg. * * *
|