Indywidualne numery hodowli królików w PZHGRiDI

 

Dlaczego raczej odradzałbym indywidualne numery hodowli królików w PZHGRiDI?

Dlaczego odradzałbym wprowadzenie w Polskim Związku Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza systemu znakowania królików opartego na indywidualnych numerach hodowli, czasem nazywanych także indywidualnymi numerami ferm?

Zanim przedstawię moje zdanie, chcę dla jasności wyraźnie zaznaczyć kilka ważnych spraw.

Pierwsza – to co piszę, odnosi się do organizacji, do której sam należę, czyli do Polskiego Związku Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza (dalej: Polski Związek, lub PZHGRiDI). Moje słowa skierowane są do hodowców zrzeszonych w organizacjach członkowskich tego właśnie Związku. Być może niektórzy nie znając powodów zastanawiają się, dlaczego regulamin tatuowania królików (dostępny pod tym adresem www.pzhgridi.plw zakładce druki do pobrania) jest skonstruowany inaczej, niż w przypadku niektórych organizacji, nie należących do Polskiego Związku.

Druga – nie jest moim zamiarem wytykanie potencjalnych wad w rozwiązaniach stosowanych przez inne organizacje zajmujące się hodowlą królików. Jeśli przypadkiem ktoś dostrzeże w tym co piszę, jakąś zbieżność ze zjawiskiem, które mu nie odpowiada w jego organizacji, to powinien być pewny, że nie taki był mój cel by zajmować się cudzymi problemami. Dla jasności posłużę się następującą analogią: Gdybym napisał, że w rodzinie wprowadzamy zasadę, że nie pijemy alkoholu, bo boimy się, że moglibyśmy się zachowywać po jego spożyciu źle, np. agresywnie, lub jeździć „na podwójnym gazie” – to nie znaczy, że tym samym posądzam tych, którzy go spożywają, że po wypiciu biją mężów / żony, albo siadają za kółko w stanie wskazującym. Nie interesuje mnie, co stanowią przepisy innych organizacji i jak się sprawdzają w praktyce. Interesuje mnie Polski Związek i potencjalne nieprawidłowości, które, jeśli tylko można, to koniecznie trzeba eliminować przy pomocy odpowiednich rozwiązań organizacyjnych i przepisów.

Trzecia. Tworzenie przepisów w systemach złożonych, takich jak federacja stowarzyszeń złożona z wielu ludzi i, potencjalnie, z wielu sekcji, wymaga umiejętności zawierania kompromisów, koncentracji na nadrzędnych celach i budowania mostów. Konieczne jest także przywidywanie możliwych zdarzeń i przyjmowanie rozwiązań podnoszących standardy. Rozwój wymaga równania w górę, nie w dół. To czasem kosztuje trochę wysiłku, ale w perspektywie może dawać korzyści, lub chronić przed nieprzyjemnościami.

Numer prawego ucha królika

Każde ze stowarzyszeń członkowskich PZHGRiDI, w którym hodowane są króliki powinno wyznaczyć rejestratora, czyli osobę, rozdzielającą hodowcom królików numery, które tatuowane są w prawym uchu królika. Przydział numeru odbywa się na podstawie rejestru młodych królików prowadzonego w każdej organizacji członkowskiej PZHGRiDI odrębnie dla każdej rasy.
Hodowca wypełnia kartę miotu. Między innymi wpisuje numer lewego ucha (o tym za chwilę), oraz miesiąc i ostatnią cyfrę roku urodzenia królika. Przekazuje rejestratorowi kartę miotu w dwóch egzemplarzach. Na podstawie rejestru dla danej rasy rejestrator w danej organizacji uzupełnia kolejne numery dla królików wpisanych przez hodowcę do karty miotu. Jedną kartę oddaje hodowcy. Drugą zostawia w swoim archiwum.

Numer lewego ucha – czyli to, o co najbardziej chodzi w tym tekście

Każda organizacja w PZHGRiDI, w której są hodowcy, lub jest hodowca (wystarczy, że jest jeden) królików posiada jedno wspólne dla wszystkich hodowli oznaczenie lewego ucha. Na przykład, w Zabrzańskim Związku Hodowców Drobnego Inwentarza (ZZHDI) jest około dwudziestu hodowców królików. Wszyscy nadają swoim królikom oznaczenie „PS 50”. Przy czym:
– „50” to numer ZZHDI w ewidencji Polskiego Związku, do którego ZZHDI przystąpił jako pięćdziesiąta z kolei organizacja.
– Litera „S” to litera oznaczająca Śląsk. Związek z województwa mazowieckiego ma literę „W”, a w opolskim jest litera „F” itd.
– Litera „P” została dodana dla odróżnienia od oznaczeń ferm stosowanych w Krajowym Centrum Hodowli Zwierząt.

Inne kraje

Bardzo podobny system jest stosowany w Niemczech oraz Austrii z tą ważną różnicą, że numer organizacji Niemcy wpisują do prawego ucha, a numer z rejestru do lewego. W Czechach stosowane są rejestry „związkowe”, „klubowe” i nie tylko.
Dość odrębnym przykładem są Anglicy, którzy nie znakują królików przy pomocy tatuaży, tylko zakładają im obrączki. Obrączki wkłada się na tylną nogę, tuż nad piętę. Są metalowe i mają różne rozmiary dobrane do wielkości królików według ras. Rozmiary obrączek są oznaczone dużymi literami alfabetu i podawane przy opisach wzorcowych poszczególnych ras. O USA, napiszę na końcu.
W Polskim Związku przyjęto system znakowania, analogiczny do niemieckiego. Bardzo podobne rozwiązanie stosowano także w Polskim Związku Hodowców Królików, który choć formalnie przestał istnieć, to kształtował poglądy wielu hodowców królików.

Obiektywna ocena i jej ochrona w PZHGRiDI

Polski Związek zrzesza hodowców różnych gatunków zwierząt – gołębi, kur, kaczek, gęsi, bażantów, królików. W ciągu lat zebrano w nim pewien zasób doświadczeń i wypracowano odpowiednie przepisy. Niektóre z nich odnoszą się do ludzkich słabości, które mogą być przyczyną nieobiektywnej oceny zdarzeń i zjawisk charakterystycznych dla wystaw na których prowadzone są konkursy mające cechy rywalizacji sportowej.

I tak na przykład sędziowie, którzy przystępują do oceny nie mogą korzystać z katalogu wystawy, w którym zapisane jest kto jakie eksponaty zgłosił do konkursu. Celem tego przepisu jest dwukierunkowa ochrona.

– Z jednej strony ochrona hodowców na wypadek nieobiektywnej oceny sędziowskiej. Sędzia oceniając eksponat nie wie, do kogo on należy. Na obrączkach nie jest to napisane. Nie ma tam nawet numerów związków. Zostały wyeliminowane. Ogranicza to ryzyko, jak się to potocznie określa, że „kolega… koledze…” – Kolega mógłby wyżej ocenić zwierzęta należące do kolegi. Lub przeciwnie, zaniżyć ocenę z takich, czy innych względów osobistych, nieobiektywnych.

– Z drugiej strony chroni to także sędziów przed oskarżeniami ze strony hodowców, że przy ocenie kierowali się nazwiskiem hodowcy, a nie jakością zwierzęcia. Chociaż w rzeczywistości mogli postępować uczciwie i obiektywnie.

Gdy sędzia dostaje do oceny dużą liczbę eksponatów (szczególnie na dużych prestiżowych wystawach) z korzyścią dla atmosfery wystawy jest, gdy nie wie, czyje zwierzęta ocenia.

Chcę ten problem wyraźnie przedstawić, bo jest to problem ważny i dlatego znów posłużę się analogią. Wyobraźmy sobie, co może się dziać w głowie nauczyciela, gdy dostaje do oceny pracę maturalną podpisaną np. imieniem i nazwiskiem ucznia, który jest dzieckiem jego bliskich krewnych, albo dzieckiem przełożonego jego małżonka z pracy, czy też dzieckiem innej osoby, z którą jest w jakiś sposób związany lub z którą pozostaje w stosunku zależności. Jest to ewidentna sytuacja, w której postawa etyczna nauczyciela wchodzi w konflikt z jego osobistymi emocjami i/albo interesami. Czy nie byłoby lepiej, gdyby zwolnić tego nauczyciela z konieczności przeżywania takich dylematów, dając mu do sprawdzenia pracę maturalną podpisaną zakodowanym numerem? Wpływając w ten sposób na podniesienie poziomu obiektywizmu oceny.

Takie same problemy dotyczą sędziów oceniających króliki na wystawach, gdzie w grę wchodzą emocje związane z rywalizacją, chęć zwycięstwa, podnoszenie prestiżu wlasnej hodowli. Nie zawsze muszą one być kontrolowane przez hodowców. Emocje i nie tylko one, mogą wpływać na psucie atmosfery wystaw. Warto o tym wszystkim pamiętać organizując hodowlę królików w Polskim Związku i tworząc przepisy.

Obecnie wprowadzenie indywidualnych numerów hodowli w przypadku królików w PZHGRiDI byłoby niezgodne z ideami zapisanymi w Regulaminie Wystaw. Jest oczywiście jasne, że stosowanie numerów związkowych tylko ogranicza, a nie eliminuje identyfikację eksponatu. Być może w przyszłości uda się to udoskonalić. Szkoda byłoby jednak cofać się w tym względzie.

Wyjątek

Występuje tu jednak pewne odstępstwo od przyjętych przepisów. Hodowcy zrzeszeni jednocześnie w PZHGRiDI oraz Krajowym Centrum Hodowli Zwierząt posiadają indywidualne numery ferm. Są identyfikowani od razu, po numerach lewego ucha ich królików. Trzeba przyznać, że nie jest to problem dający się obecnie łatwo rozwiązać, choćby ze względu na wyższy cel, jaki – mam nadzieję – przyświeca i będzie przyświecał nadal Polskiemu Związkowi – integrację hodowców królików w ramach jednej organizacji zrzeszającej hodowców drobnego inwentarza. (Zapraszam – wkrótce – do przeczytania na temat tego, co łączy hodowców drobnego inwentarza). Stosowanie indywidualnych numerów dla króliczych ferm reprodukcyjnych w KCHZ uzasadniają następujące względy. Zwierzęta oceniają zawodowi specjaliści – urzędnicy, często sami nie będący hodowcami, przez co ich zaangażowanie emocjonalne, może być nieco inne, niż sędziów społecznych (Którzy muszą być hodowcami, członkami związku i z natury, są zaangażowani w liczne relacje i zależności występujące w środowisku hodowców). Oceny odbywają się przeważnie w hodowlach, gdzie nie chodzi o rywalizację sportową, tylko o ocenę wartości użytkowej, oraz ocenę tak zwanego postępu genetycznego będącego realizacją celów hodowlanych określonych przez KCHZ. Organizowana jest w zasadzie jedna wystawa w roku – Krajowa Wystawa Zwierząt Hodowlanych w Poznaniu, wyłącznie dla hodowców KCHZ. W czasie tej wystawy numery hodowli w lewym uchu (jak miałem okazję zaobserwować podczas wystawy w 2007 r.) są zamazywane flamastrem. W takich okolicznościach na pewno ułatwia to współpracę hodowców z instytucją państwową i jej pracownikami. Szanując przepisy służące realizacji celów hodowlanych KCHZ, oraz dążąc do jednoczenia hodowców królików, pozostawiono ten specjalny wyjątek w przepisach dotyczących rejestrowania i znakowania królików w Polskim Związku. Mam nadzieję, że udało mi się opisać ten problem zrozumiale.

Patrząc w przyszłość

Tworząc przepisy PZHGRiDI dotyczące oceny królików na wystawach, warto zadbać o-, i warto poprzeć takie rozwiązania, które jak najdalej pójdą w kierunku budowania przejrzystej i obiektywnej oceny konkursowej królików. Doraźnie, warto pomyśleć nad odczytywaniem numeru lewego ucha królika po wpisaniu oceny na karcie. Pod tym względem dużo zależy od samodyscypliny sędziów i zaufania ze strony hodowców.
Patrząc w przyszłość i myśląc o jakości tego hobby oraz dbając o panującą w nim atmosferę trzeba jednak zdecydowanie przyjmować najwyższe z dostępnych obecnie standardów. Dlatego, raczej odradzałbym indywidualne numery hodowli królików w PZHGRiDI…

Zupełnie inaczej – parę słów o ocenie królików w USA i Kanadzie

W American Rabbit Breeders Association (ARBA) króliki mają dość indywidualne numery, a hodowlom nadawane są nazwy np. „Królikarnia pod Słonecznymi Dębami”, albo, niestety, prawdopodobnie nieistniejąca już „Królikarnia pod Drobiazgami”. (Film umieszczony pod tym linkiem wyjaśnia doskonale sens nazwy: http://www.kleintiernews.de/topics/bob-whitman-beaumont-texas.php?searchresult=1&sstring=whitman). ARBA – która zrzesza hodowców królików począwszy od ferm mięsnych, poprzez przydomowe amatorskiej hodowle, po posiadaczy królików do towarzystwa – indywidualne oznaczenia nie są istotne na konkursach. Ocena prowadzona jest tam przy całkowitej jawności, w obecności publiczności złożonej z wystawców. Ocenia się metodą porównawczą, przy której pomocne odpowiednie stoły do prezentacji królików wyposażone w niewielkie przegrody. Są to metody oceny głęboko zakorzenione w kulturze hodowlanej za oceanem, wypracowane i doskonalone od ponad wieku.
Wróćmy jednak do Europy, gdzie jest nasze miejsce i spróbujmy zacząć importować od naszych sąsiadów nie tylko piękne króliki, ale także dobre i sprawdzone metody hodowli i organizacji hodowli królików.

Podziękowanie

Zarząd oraz Koleżanki i Koledzy z Zabrzańskiego Związku Hodowców Drobnego Inwentarza z okazji 25-lecia Związku wręczyli mi przeźroczystą – wykonaną ze szkła – tabliczkę pamiątkową z podziękowaniem „za obiektywną ocenę królików” na wystawach ZZHDI. Nie wiem, czy na to zasłużyłem. Bardzo chciałbym, żeby  moje oceny były właśnie takie – obiektywne oraz przejrzyste, jak tworzywo, z którego wykonano tę pamiątkę.
Szanowni Koledzy i Koleżanki z Zabrzańskiego Związku, bardzo Wam dziękuję i dedykuję Wam powyższy tekst.

Tomasz Orłowski

 

Add Comment