Polanka nad Odrą

Polanka nad Odrą

Místní výstava drobného zvířectva, 
26.-27. lipca 2008 r.,Ostrava – Polanka nad Odrou

 

Podróż do Ostrawy-Polanki

W sobotę 26 lipca o 5.30 rano zajechałem do Zabrza na umówione miejsce, z którego mieliśmy wyruszyć na wystawę drobnego inwentarza do Czech, do miejscowości Ostrava – Polanka nad Odrou.

 

Na miejscu czekali już hodowcy królików z  Polski Centralnej, Państwo Szałasowie, z hodowli których pochodziła założycielka naszej hodowli WN, oraz Państwo Nejmanowie.
O umówionej porze pojawili się panowie Rudolf Czech oraz Mateusz Wojtala, zabrzańscy hodowcy i nasza ośmioosobowa  wycieczka dowodzona przez Pana Ludwika Czecha, prezesa Zabrzańskiego Związku Hodowców Drobnego Inwentarza, ruszyła o szóstej w drogę.

Nasi hodowcy w Ostrawie
Nasi hodowcy w Ostrawie

 

Już sama podróż do Ostrawy była dla mnie prawdziwą ucztą za sprawą opowieści Pana Ludwika o tym, jak on sam oraz inni polscy hodowcy podróżowali pociągami lub samochodami na wystawy królików do Czechosłowacji, a później do Czech, żeby zaprezentować swoje zwierzęta. Z jednej strony odczuwałem podziw dla ich zapału i wytrwałości w pokonywaniu problemów na przejściach granicznych, z drugiej doświadczałem poczucia straty, że tak ciekawe, czasem zabawne, a czasem zadziwiające historie nie są nigdzie spisane.

Do Polanki nad Odrą dotarliśmy ok. godziny 8.00. Na miejscu spotkaliśmy pana Jana Chudego, do niedawna prezesa Polskiego Związku Hodowców Królików i jednego z bohaterów wspomnianych wyżej wypraw, który przybył na wystawę z rodziną. Pan Ludwik Czech witał się z czeskimi hodowcami, jak ze swojakami – zna ich od lat. To tutaj przed laty uczył się oceniać króliki u znanego, nieżyjącego już czeskiego hodowcy i sędziego do oceny królików, Radomira Urbanika, któremu był poświęcony memoriał na tegorocznej wystawie.

Po przywitaniu ze spotkanymi rodakami i gospodarzami wystawy większość z nas udała się przed klatki ze swoimi ulubionymi rasami królików, żeby wybrać jakąś „świeżą krew” do własnych hodowli.

Polanka nad Odrą - teren wystawy
Polanka nad Odrą – teren wystawy

Króliki ras średnich

Mimo, że najbardziej interesowało mnie fotografowanie na wszelki wypadek zabrałem jeden transporter. Przed obiektywem miałem 188 królików. Wśród ras średnich najwięcej było szynszyli wielkich, wielkich jasnosrebrzystych i wiedeńskich szarych – te ostatnie są u nas rzadkością.

Wiedeńskie szare
Wiedeńskie szare

Sporo było także nowozelandzkich czerwonych, nowozelandzkich białych, burgundzkich i kalifornijskich oraz wiedeńskich niebieskich, od których nie mogłem się oderwać, bo było tam kilka ładnych samców. Najlepszy z oceną 95,5 pkt. Niestety, miałem tylko jeden transporter, a chwilę wcześniej wyjąłem karteczkę z ceną samiczki WJS, co oznaczało, że nikt inny już nie może jej kupić. Moim zdaniem miała najciekawszą barwę.

Wielkie jasnosrebrzyste
Wielkie jasnosrebrzyste

Tak mnie te wiedeńskie zajęły, że mało brakowało, a przegapiłbym jedną z rodzimych czeskich ras, którą miałem nadzieję „upolować”, a której nigdy wcześniej nie widziałem na żywo. Ale o tym później, w kolejności…

Burgundzkie
Burgundzkie

Efekt niebieskich oczu

Wiedeńskie białe, także zaliczane do ras średnich, były tylko trzy, ale za to ładnie pozowały do zdjęć, a interesowało mnie zdobycie wyraźnej fotografii ich oczu, które są niebieskie.

Wiedeński biały to piękna i stara rasa o ubarwieniu białym leucystycznym, w odróżnieniu od innych białych ras, które mają barwę białą (albinotyczną) i czerwone oczy, wiedeńskie białe posiadają barwnik w oczach. Barwnik ten nie jest jednak niebieski, a niebieska barwa oczu, którą widzimy jest efektem załamania światła. Rasy albinotyczne nie mają w ogóle barwnika, także w oczach, a ich czerwone źrenice i różowe tęczówki, zawdzięczają swą barwę widocznym czerwonym płytkom krwi.

Wiedeński biały -rasa o niebieskich oczach
Wiedeński biały -rasa o niebieskich oczach

 

Olbrzymy, karły i krótkie „vousy” reksa

Z olbrzymów belgijskich były tylko trzy sztuki, wszystkie żelaziste. Francuskich baranów jedynie cztery, najlepszy wyceniony na 95 punktów, co według znawców tematu jest świetną oceną, bo czescy sędziowie słyną z bardziej surowego podejścia, lub po prostu stosują nieco inną skalę niż sędziowie z Polski, czy Niemiec.

Przy klatkach z karzełkami szukałem podpalanych i nie zawiodłem się. Niestety, nie były zbyt chętne do pozowania. Oprócz nich były także karzełki szynszylowate oraz hermeliny czerwonookie.

Inną ciekawostką, którą usiłowałem upolować okiem obiektywu były mocno skrócone wibrysy, czyli włosy czuciowe (po czesku vousy) u reksa niebieskiego. Wibrysy, to jeden z rodzajów włosów rozróżnianych u zwierząt futerkowych, obok włosów podszyciowych i okrywowych (w tym przewodnich i ościstych). Nie są one wymieniane w polskim wzorcu, ale już wzorce zagraniczne wyrażają się dość precyzyjnie na temat ich długości, czy barwy. Króliki niebieskie nie powinny być hodowane w miejscach nasłonecznionych, bo ich barwa rudzieje od promieni słonecznych. To właśnie, lub zabrudzenia klatkowe, sprawiło, że nie wszystkie reksy niebieskie miały idealną barwę.

Skrócone wibrysy rexa
Skrócone wibrysy reksa

 

Piękność „w koronie” – karzełek baran srokacz madagaskarowy

Obecność alaski o gęstym, lśniącym, czarnym futrze oraz srebrzystych małych żółtych trochę przyćmiły karzełki barany srokacze madagaskarowe. Wcześniej jakoś nie bardzo mnie karzełki madagaskarowe zachwycały. Dopiero w Polance udało mi się docenić ich piękno, którego niestety nie pokazują w pełni zdjęcia. Karzełek baran srokacz madagaskarowy, to już niemal królik trójbarwny, za sprawą żółtej miejscami ciemno lub czarno cieniowanej barwy płaszcza oraz głowy i uszu przemieszanej z białymi plamami wyglądają bardzo żywo, malowniczo i mimo zwisających uszu dynamicznie. Znów pozostało mi żałować, że mam tylko jeden transporter, szczególnie, że w hodowli czekają specjalnie przygotowane dla karzełków klatki…

Karzełki barany były obecne także w barwach: czarnej i czarnej srokatej oraz szarej i szarej srokatej. Było w czym wybierać.

Karzełek baran srokacz madagaskarowy
Karzełek baran srokacz madagaskarowy


Český luštič  – moje pierwsze spotkanie z tą rasą

Na wystawie była rasa, której nigdy wcześniej nie widziałem na żywo. Często bywa tak, że królik nie chce się w klatce odpowiednio prezentować. Nie byłem zadowolony ze zdjęć mimo, że wciskałem obiektyw między kratki klatek, żeby jak najdokładniej „złapać” królika.

Okazja do zrobienie odpowiedniego zdjęcia trafiła się dopiero później. Gdy krążyłem koło WJS-ów opiekujący się królikami szef polanieckiego związku hodowców królików, pan Václav Andla, zaproponował, że wyjmie mi któregoś na stół do sfotografowania. Wielkie jasnosrebrzyste mamy w hodowli i na stole mogę je mieć kiedy zechcę (jakkolwiek to rozumieć), ale skorzystałem i przy okazji ośmieliłem się, przy wsparciu pana Ludwika, poprosić o wyjęcie z klatki także českého luštiče („czeskiego luszticza”), który był dla mnie gwoździem programu podczas tej wyprawy.

Dopiero na stole królik pokazał całe swoje piękno. Z czterech obecnych na wystawie królików tej rasy z hodowli pani Kristiný Stonišovej, wybrano tego z najlepszą oceną.

Mój pierwszy spotkany „czeski luszticz” był samcem urodzonym w lutym 2008 r. i ocenionym na 94 pkt.

Český luštič
Český luštič

„Czeski luszticz”, to najmłodsza czeska rasa narodowa. Wyhodowano go w latach ’50 ubiegłego wieku. W jego płowej barwie widoczne są liliowe cieniowania bardzo delikatnie zarysowane w miejscach, w których widać cieniowanie u królików o barwie madagaskarowej. „Czeski luszticz”, którego niemiecki odpowiednik znany jest pod nazwą Separator różni się genetycznie w barwie tylko jedną parą alleli od szwedzkiej izabelli.

Ten, którego miałem przyjemność uwiecznić na fotografiach miał ładnie umięśniony grzbiet i mocne nogi, które wydawały się mieć dość mocne kości.

Niestety, jest to rasa słabo znana w Polsce, a szkoda, bo mogłaby mieć dużą wartość dla hodowców zajmujących się na poważnie hodowlą, której celem jest prezentacja zwierząt na wystawach. Oprócz wartości estetycznych i użytkowych „czeski luszticz” jest znakomitym królikiem do testowania genetycznej czystości (w sensie homozygotyczności) barw u wielu innych ras. Królik ten zawdzięcza swoją barwę aż czterem parom alleli recesywnych. Żeby pełniej to oddać można powiedzieć, że jest czarny (w sensie jednolicie zabarwiony bez znaków aguti), niebieski, hawanowy, oraz żółty jednocześnie…

Określenie „cieniowanie”, którego tu kilkakrotnie użyłem nie jest spotykane w polskiej terminologii, zapożyczyłem je ze słownictwa używanego przez hodowców z USA, gdzie shading (cieniowanie) odnosi się do całej grupy ras m.in. o barwie madagaskarowej i izabelowej.

Przyjemna Polanka

Po sesji zdjęciowej czeski kolega hodowca, Jakub Vysocký, zaprowadził mnie do domku, przy terenie wystawowym, w którym hodowcy mają swoją siedzibę. Przeglądaliśmy opis „czeskiego luszticza” we wzorcu. Pomieszczenie ustrojone było galerią fotografii królików i dyplomami. Na jednym z nich dostrzegłem datę „1983”. Pomyślałem sobie, że to ładny kawał historii i tradycji. Niestety, nie zrobiłem zdjęć. Pozostaje nadzieja, że jeszcze kiedyś tam wrócę…

Jakoś nikomu z nas nie chciało się wyjeżdżać z Polanki nad Odrą. Siedzieliśmy sobie przy stoliku, na którym wcześniej pozował „czeski luszticz” i gawędzili o hodowli, królikach i ich hodowcach. Co chwilę przybywali nowi hodowcy. Polacy i Czesi świetnie się ze sobą rozumieli, przy czym każdy mówił w swoim języku.

Od lewej: Ludwik Czech, Jan Pilorz, Vaclav Andla - sędziowie ds. oceny królików
Od lewej: Ludwik Czech, Jan Pilorz, Vaclav Andla – sędziowie ds. oceny królików

 

Zdegradowany olbrzym, czyli moravský modrý

Zbliżał się moment załadunku zwierząt do transporterów. Pan Ludwik nie chciał pominąć żadnego z czeskich przyjaciół przy pożegnaniu. I tylko dzięki jego przyjacielskim kontaktom zorientowałem się w porę, że w klatkach obok baranów francuskich i belgijskich olbrzymów ukryły się morawskie niebieskie. Takiej okazji nie mogłem przepuścić! Poprosiliśmy pana Václava Andlę o zaprezentowanie królika na stole. Pan Václav asystował zachęcając samicę morawskiego niebieskiego do przybrania odpowiedniej postawy.

Morawski niebieski , czy morawski olbrzym?
Morawski niebieski , czy morawski olbrzym?

Morawski niebieski wraz z czeskim srokaczem, to dwie najstarsze czeskie rasy królików. Morawskie niebieskie są wyraźnie dłuższe od wiedeńskich niebieskich. Są to króliki, które przed laty miały ambicję dołączenia do ras dużych, co im się nawet udało, jako moravským obrom, chociaż bywały nazywane różnie w ciągu swej historii. W końcu jednak Europejskie Stowarzyszenie odmówiono im tego przywileju. Chociaż w kraju pochodzenia są morawskimi niebieskimi w polskim wzorcu rasa ta nadal jest określana jako morawski olbrzym.

Czescy hodowcy uważają, że morawski niebieski jest rasą, która dała początek właśnie wiedeńskim niebieskim, które z kolei po II wojnie światowej były używane do odbudowania pogłowia swojego domniemanego protoplasty.

 

Podziękowania

Nasza wizyta dobiegła końca. Prawie każdy wracał z nowym królikiem. Samiczkę rasy wielki jasnosrebrzysty, która przyjechała ze mną z Polanki, moje córeczki od razu nazwały Arabelą. Mnie najbardziej cieszyły zdobyte zdjęcia i to uczucie, które towarzyszy wrażeniom doświadczanym pierwszy raz.

Składam serdeczne podziękowania panu Ludwikowi Czechowi za organizację wyjazdu oraz wszystkim uczestnikom za miłą atmosferę. Szczególne podziękowania należą się także czeskim kolegom hodowcom za ich pomoc i życzliwość.

Tomasz Orłowski

 

Add Comment